W życiu każdego rodzica dziecka niepełnosprawnego przychodzi taki moment, kiedy zaczyna być zmęczony chorobą swojej pociechy. Ma dosyć mówienia o tym, pisania i dalszych zmagań. Próbuje choć na chwilę zapomnieć ile już zrobił, a ile jeszcze przed nim. To takie przyziemne, ludzkie odczucie. Niby normalne, ale często wzbudza w rodzicach poczucie winy i wyrzuty sumienia.Ja próbowałam zapomnieć przez jakiś czas, i przyznaję otwarcie - nie da się.Mieliśmy ostatnio w naszym życiu chwilę oddechu, osiągnęliśmy najważniejszy cel,Zuzia jest prosta.Przeszła skomplikowaną operacje zakończona sukcesem. Dzięki wielu ludziom, którzy nam pomogli w tej walce, Zu rośnie, przybiera na wadze i... żyje.
Ale czas na powrót do rzeczywistości. Przed nami dalsze leczenia, szkoła, codzienność i jak puzzle musimy to wszystko pięknie poukładać.
Zaczynamy zatem i mam nadzieję, że pomożecie nam tak, jak do tej pory to czyniliście.
W najbliższych dniach będe uzupełniać stronę, opisywać pobyt w szpitalu oraz wszystko to, co spotkało nas przez ostatni rok.
Postaram się też umieścić wskazówki dla rodziców, którzy znależli sie w podobnej do naszej sytuacji.
Bardzo Wam dziękujemy mili Goście, że jesteście z nami, dopingujecie naszą walkę o Zuzię i że pamiętacie o małej dziewczynce, która cieszy sie każdym dniem.
Pozdrawiamy.